środa, 6 sierpnia 2014

Witam, witam, witam !
Cześć czołem i stopą!
Cześć czołem kluski z rosołem !

Wiec są wakacje a z tego względu zalegam nie tylko przed kompem ale przed tv i właśnie dlatego piszę.
Nie uważacie że jest za mało dobrych Polskich seriali a za dużo jakiś durnych nic nie wnoszących w życie "programów" typu:
Cf346a2830e5216ff2891d2463042275


I inne.. po prostu jak jeszcze powtarzają odcinki .. Masakra!

Czy nie wolelibyście czasami obejrzeć stary ale jary serial typu:

Może nie jest stary ale..:


Chyba tych seriali nie muszę Wam przedstawiać, nie muszą mieć loga na cały obrazek bo każdy je pamięta i każdy zna ich tytuł. Cała Polska śmiała się z ich żartów, dlaczego teraz wolimy pośmiać się z mięsnego jeża zamiast z niani Frani ?!
Oglądaliśmy może nie profesjonalnych aktorów ale oni wczuwali się w te role grali jak najlepiej potrafili. Zdobywali widzów byli podziwiani a teraz? Tak .. sami widzicie Trudne sprawy i PROFESJONALIZM jaki w nich jest .. a Ci aktorzy .. pozazdrościć.. szkoda mi że telewizja się zepsuła choć nadal działa..

Wracając jeszcze ..To że niektóre te programy są  stare nie oznacza że są  gorsze bo ja  nie zamieniłam bym Norka na Dariusza z Trudnych spraw.. ( i choć mogła bym powymieniać Wam wiele takich przykładów nie zrobię tego sami możecie je sobie przytoczyć)

Ale co ja poradzę .. nic. mam tylko nadzieję, że ktoś kto tym zarządza sam widzi że chwilowe zauroczenie programami typu Dlaczego ja ? przemija i ludzie naprawdę wolą Rodzinę zastępczą niż Pielęgniarki ..

Takie jest moje zdanie oczywiście możecie się z nim nie zgodzić.


poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Obiecałam że napiszę coś w moim stylu więc oto dzisiejszy post:

Czy kiedyś zastanawiałeś/łaś się po co istniejemy?
Jaki jest sens życia?
Co jest po śmierci?
???

Na te pytania oczywiście Wam nie odpowiem, gdyż sama nie znam na nie odpowiedzi, ale czasami właśnie zastanawiam się:

O co chodzi w życiu???

i ten temat dziś poruszę (w mniejszym lub w większym stopniu)

W sumie żyjemy ... jak każdy na tej planecie (wiem teraz powiecie WOW odkryła Amerykę) ale nie o to mi chodzi. Zobaczcie schemat  życia:
1) Rodzimy się, uczymy podstaw.
2) Przeżywam beztroskie dzieciństwo z którego i tak później mało zapamiętamy
3)Idziemy do szkoły podstawowej
4) Potem do gimnazjum. Pierwsze miłości
5) Liceum. Poważne związki
6) Studia/Praca. Małżeństwo
7)Praca na stałe. Dom. Dzieci
8)Starość.
9) Śmierć

Mniej więcej tak wygląda schemat życia każdego przeciętnego człowieka i teraz jaki jest ten sens życia ?!?!
Hmm.. Zastanawiałam się co by było gdybyśmy nie poznawali kogoś w swoim życiu.. gdybyśmy się nie zakochiwali gdyby miłość nie istniała.
To było by dopiero nudne życie (pomijając że istota ludzka by wyginęła gdybyśmy się nie rozmnażali ale  jednak załóżmy że rozmarzamy się poprzez np. pączkowanie :P XD )
I dalej nawiązując... Czy życie bez miłości, złamanego serca, pocałunków i chwil które zapamięta się do końca życia miałoby sens ?!?!
A może właśnie dlatego żyjemy- by się odnaleźć,  odnaleźć kogoś przy kim będziemy bezpieczni. Swoją drugą połówkę. (?)






Jedni potrzebują 15 lat inni 50 a jeszcze inny całego życia żeby się odnaleźć. Przykre jest to że niektórzy nie odnajdują się wcale. 
Choć nawiasem mówiąc życie jest także po to aby robić to co się kocha. 
Dla mnie życie bez tańca nie miało by sensu, ale to już temat na inny post =]

Mam nadzieję, że dzisiejszy post nie tylko wam się spodobał, ale macie podobne zdanie co ja jeśli nie, możecie je wyrazić w komentarzu chętnie poczytam :) Jednak nie uważam aby sens życia polegał tylko na zakochiwaniu się .. Nie. ( ale o tym chciałam dziś napisać :)

Przypominam możecie zadawać mi pytania :) Zrobię z odpowiedziami na nie post =] 


niedziela, 3 sierpnia 2014

Informacja !!!

Ze względu na zepsucie się mojego kochanego Stefcia (komputera) muszę korzystać z siostry lub mamy co jest mi nie na rękę ;/ posty będę rzadziej i pewnie będą krótsze ;(

Chciałabym aby każdy kto wchodzi zostawił komentarz ( za wszystkie serdecznie dziękuje to one motywują mnie do dalszego pisania)  mogą być pytania do mnie bo chciałabym zrobić post z odpowiedziami na nie ;P


Czytasz=Komentujesz :)

Pozdrawiam niedługo postaram się coś napisać w moim stylu =] 

piątek, 1 sierpnia 2014

Czasami lubię wracać do starych rozmów. Czuję się wtedy jak by to działo się teraz a nie było już tylko wspomnieniem. Niektóre rozmowy sprawiają że chce mi się śmiać inne, że  płakać.
Ale cóż poradzić czasu nie cofnę nie naprawię błędów, które kiedyś popełniłam..
Jednak każda porażka, każde dotknięcie dna, każdy upadek czegoś mnie nauczył.
NIE ŻAŁUJĘ NICZEGO stało się to co miało się stać. Każdy ma pod górę w życiu szkoda że jedni mają pagórek a inni Mount Everest.
Wciąż jednak myślę, że "dostajemy" problem z którymi możemy się zmierzyć..Choć czasami zdaje nam się że sobie z nimi nie poradzimy ..  miejmy nadzieję. Po wszystkim musi być dobrze jeśli nie jest znaczy że to jeszcze nie koniec.




 

“ Nie umiem, nienawidzę się rozstawać.  Z nikim i z niczym, co niechcący pokochałem. ”
            — Mariusz Ziomecki, felieton dla Przekroju, nr 39

czwartek, 31 lipca 2014

Witam, witam, witam w to jakże wczesne czwartkowe popołudnie :) Piszę w tego względu iż kilka osób czyta historię Anastzji i Maxa więc zawiadamiam, że napiszę jeszcze kilka (ze 3) ich historii i kończę. Jednak możecie mnie znaleźć na innych portalach gdzie historię będę pisać dalej (ale linku nie podam ). A mniej więcej (czyt. mniej :P) okładka wyglądała by tak :

Przed :                                                                                                 Po:




środa, 30 lipca 2014

Odmieniony !??!?!
Przed:
 Po:
                                                                        


Jak już pewnie zdążyliście zauważyć wygląd mojego bloga uległ małej zmianie mam nadzieję, że na lepsze i że Wam się podoba. 
=] 
Możecie wyrazić swoją opinię w komentarzu; na moim gmailu (adakujawa5@gmail.com); napisać na fb albo gdzie tam mnie spotkacie :) 
Pozdrawiam =D

wtorek, 29 lipca 2014



spotkanie

Anastazja leżała na łóżku. Nie czuła się dobrze, nie tylko ból brzucha ale i złamane serce popsuły jej humor. Nikt nie widział jej smutku. Wszyscy przechodzili obok, rodzice, rodzeństwo, "koledzy", co niektórzy "przyjaciele" a co najważniejsze Max. Chłopak nie zauważał jej w ogóle nie kontaktował się od ich rozstania. Nawet w szkole nie patrzał na nią, unikał.
Zresztą nie ważne co kiedyś, ważne co teraz.- Pomyślała Ana gdy nagle usłyszała dzwonek przychodzącej wiadomości SMS.
W głowie rozkwitła nadzieja że Max w końcu się odezwał, że ją przeprosi i będzie jak dawniej, że będzie szczęśliwa. Jednak nadzieja szybko znikła, gdy dziewczyna zaczęła czytać:
-Hej, idziemy nad rzekę. Zabieramy Junę a noo i Filip będzie :). Skleimy Twoje złamane serce dobrą zabawą. Nie możesz być ciągle smutna musisz się rozerwać choć z nami. O 16:00 na Zamkowej tam gdzie zawsze. Mam nadzieję, że się pojawisz. 
                                                                           Mieszko.

-Jak ja mogę się bawić w takiej chwili? - spytała sama siebie i wydmuchała nos w chusteczkę.- W sumie leżę cały dzień, nikt się mną nie przejmuje. A na Zamkowej mieszka Max może go zobaczę choć przez chwilę. W sumie może dobrze się pobawię noo i Filip będzie- mówiąc to uśmiechnęła się pod nosem- pójdę tam a jak będę się źle bawić po prostu wyjdę, powiem że boli mnie brzuch- co zresztą było prawdą.-
15.00 mam godzinę- rzekła patrząc na zegarek.
Rodziców jak zwykle nie było w domu, a siostra gdzieś pojechała więc Ana mogła robić to co chciała. Szybko ubrała się w wyjściową, elegancką, czerwoną sukienkę. Zawiesiła przez ramię pasującą torebkę, umalowała usta błyszczykiem i założyła niskie (jak na nią) koturny. Rozczesała potargane włosy i przypięła śliczną małą spinkę. Teraz już nikt by nie powiedział, że przed chwilą miała złamane serce i płakała, wyglądała jak by to ona była łamaczką wszystkich serc chłopców.
Wyszła nie miała daleko do ulicy Zamkowej na której mieli się spotkać. Po 10 minutach wszyscy byli już w umówionym miejscu.
- O hej ! -powiedział Mieszko który jako pierwszy ją zauważył
- Siema - uśmiechnęła sie Juna
Nie odpowiedziała na ich przywitanie. Było jej smutno chyba sama nie wiedziała do końca z jakiego powodu.
-Dobrze, że przyszłaś.- Filip spojrzał się na Ane delikatnym wzrokiem, chyba ją zamurowało czy coś bo stała jak wryta.
Jednak tak jak na poprzednie przywitania nie odpowiedziała. Filip mówił rzadko i mało w sumie wtedy kiedy musiał. Jednak od dłuższego czasu podkochiwał się w dziewczynie. Nie było mu smutno gdy dowiedział się że zerwała z Maxem.
-To co możemy już iść? - powiedział z entuzjazmem w głosie Mieszko.
Po kilku minutach widzieli już ławkę i stolik zrobiony z drzewa na którym ktoś nie poskąpił graffiti i wulgarnych słów. Potem odsłoniła się płytka rzeka. Wszytko to było zaniedbane i porośnięte wysoką trawą i chwastami.  Była to cicha okolica, więc nikogo nie było. Anastazja w drodze obejrzała się kilka razy za siebie czy przypadkiem nie idzie gdzieś Max... Nie szedł.
Przez pierwsze pół godziny nie czuła się najlepiej, jednak atmosfera rozluźniła się nikt nie mówił o rzeczach smutnych, przygnębiających. Ana szybko zapomniała o byłym chłopaku, całej tej historii i zaczęła dobrze się bawić. 
-Idę do sklepu zaraz wrócę. -rzekł Filip i zaczął się oddalać
Po jakiś 15 minutach błogiej nudy Mieszko zaczął:
- To co dziewczynki, nura do wody?- mówił to dziwnym tonem widać było że się upił.
Mieszko i Juna pili, co prawda tylko w towarzystwie i mało, ale najwyraźniej teraz na tyle żeby się upić.
Szybko zbliżył się do Any i wziął ją na ręce, pomimo jej wrzasków i krzyku na znak sprzeciwu nie puścił jej a poszedł w kierunku rzeki.
-Raz..- chciał ją rzucić na prawą stronę rzeki- dwa...- teraz na lewą- trzy!- krzyknął i puścił ją prosto do wody.
-Ratunku ja nie umiem pływać!-krzyczała i machaał rękami bezskutecznie w wodzie aby utrzymać się na powierzchni.
Pomimo iż nie było tam głęboko, Anastazja była niską osobą i woda ją zakrywała.
-Hura! Hura! - Mieszko chyba nie zdawał sobie sprawy co zrobił. W głowie miał tylko alkohol.
Juna spokojnie siedziała sobie na "ławce" z drewna i popijała piwo od czasu do czasu też zapaliła.
-Co wy robicie?!- nagle ukazał się Filip który jak tylko zauważył co się dzieje rzucił siatkę z zakupami rozebrał bluzę, koszulę i buty szybko wskoczył do rzeki aby ratować dziewczynę.
W wodzie objął ją ramieniem, a ona się go mocno złapała w pasie. Po chwili byli już na brzegu.
-Nic Ci nie jest?- zapytał z troską w głosie
-Chyba nie .. Dziękuje.- uśmiechnęła się i zaczęła trząść się z zimna
Chłopak szybko poszedł po bluzkę i dał ją Anie, a sam założył koszulę.
Leżeli na brzegu, chłopak pochylił się mają nadzieję na pocałunek niestety dziewczyna odtrąciła go.
-Przepraszam nie powinienem- wyrwało się Mieszku powoli zaczęło do niego docierać co zrobił.
Wszyscy przysiedli się do Juny której wyraz twarzy od początku się nie zmienił. Siedziała, paliła i piła to była jej rozrywka.
-Filip Ty chyba coś tam brzdękasz na tej gitarze co ? Zagraj nam coś - Mieszko uśmiechnął się.
Chłopak delikatnie wyjął sprzęt  z futerału i zapytał się się Anastazji:
-Jaka jest twoja ulubiona piosenka?- spojrzał się na nią jak by była 8 cudem świata
-Bruno Mars - The Lazy Song- powiedziała i na jej twarzy pojawił się uśmiech.
Po chwili usłyszeli pierwsze dźwięki tej piosenki. Filip grał Ana śpiewała a Juna i Mieszko klaskali, śmiali się, a nawet razem tańczyli. 
Piosenka się skończyła, gitara znów leżała w futerale. 
Powolnym ruchem Filip objął Anę i zbliżył się do niej tak że ich nosy stykały się.
*
-Bardzo ciekawe- pomyślał Max który przypadkiem szedł tam tędy do domu- zrobię parę fotek- wyciągnął telefon i zrobił to co powiedział, potem poszedł.
*
-Hej co Ty robisz?!- krzyknęła 
-Ja .. ja.. - jąkał się jak by miał coś w buzi - Już nic.
Reszta wieczorku obeszła się bez większych niespodzianek. Zrobiło się już ciemno. Juna już poszła.
-Ja też się zbieram- powiedział ziewając Mieszko.- Nara- i odszedł
-Może Cię odprowadzić?- spytał licząc na pozytywną odpowiedz
-Nie, dziękuje nie trzeba-odwróciła wzrok, nagle jej buty były takie ciekawe =]
-Ok to papa - rzekł ze smutkiem w głosie
-Pa
Pożegnali się i rozeszli każde w swoją stronę.